Wbrew pozorom sery z owocami podane na zakończenie posiłku nie są tradycją stricte francuską. Okazuje się bowiem, że tradycja serów jest znacznie dłuższa i sięga do Starożytności, kiedy Francji nie było jeszcze na mapie. Ponadto, sięgając do źródeł historycznych i danych książek kulinarnych, możemy się dowiedzieć, że sery z owocami królowały także w kuchni staropolskich, choćby na suto zastawionych, sarmackich stołach.

Warto więc być może kontynuować te tradycje, wykorzystując w tym połączeniu nie tyle sery znad Sekwany, co nasze polskie gatunki, takie jak swojski ser koryciński, produkowany przez Serowar Podlaski, znakomite sery kozie, a może nawet słone sery owcze? Wszystko jest kwestią naszych upodobań i kubków smakowych, a nierzadko to właśnie te najbardziej zaskakujące kompilacje okazują się absolutnym strzałem w dziesiątkę!

O serach i owocach w literaturze pięknej

Sery francuskie były opisywane już w antycznych księgach. Wspomina o nich między innymi Pliniusz, a swoją sławę zawdzięczają one renesansowego twórcy, autorowi epopei “Gargantua i Pantagruel”.  Franciszek Rabelais, bo o nim mowa, był w końcu legendarnym kreatorem dwóch największych żarłoków i łakomczuchów w historii, czyli Gargantui i Pantagruela.

To on jako pierwszy tak szeroko pisał o połączeniu serów z owocami. To on wypowiedział słynne zdanie, że „nic się nie może równać z Panem Serem i Panią Gruszką”. Zdecydowanie wiedział, co dobre. Pikantno-słodko-słony smak jaki tworzą choćby sery pleśniowe błękitne i zielone połączone ze świeżością soczystej gruszki jest intrygująco i wykwintnym zakończeniem obiadu. W takim miksie niekwestionowanym królem wśród serów jest tradycyjny roquefort.

Jak powstał roquefort?

Z owocami, takimi jak gruszki, ciemne winogrona czy słodkie truskawki, świetnie komponuje się jeden z najbardziej lubianych we Francji serów, czyli roquefort. Podobno ten genialny ser był dziełem przypadku. Legenda głosi, że pewien skromny pasterz owiec w Owernii pewnego razu schronił się w pieczarze, gdzie zjadł swój codzienny, prosty posiłek składający się z chleba z serem. Nieoczekiwanie zastała go tam olbrzymia burza i biedny pasterz, bojąc się, że owce mu pouciekają, zostawił wszystko w jaskini i pobiegł swojej trzodzie na ratunek. O pozostawionym w pieczarze serze przypomniał on sobie dopiero kilka dni późnej. Znalazł on wtedy ser pokryty intrygującymi niebieskimi i zielonymi żyłkami. Spróbował go i…polubił od pierwszego ugryzienia!

Poczciwy pasterz od razu podzielił się dobrą nowiną z sąsiadkami i tak wyglądało uroczyste powstanie rokfora. To zresztą właśnie ten gatunek był uwieczniony w księgach Pliniusza Starszego. Był to też ulubiony przysmak  cesarza Karola Wielkiego, a małe miasto Roquefort-sur-Soulzon w departamencie Aveyron w rolniczej Owernii uzyskał przywilej wytwarzania tych serów już w roku 1411 roku.

Oryginalny ser poddaje się paromiesięcznemu dojrzewaniu w naturalnych pieczarach skalnych i to właśnie podczas tego procesu leżakowania porasta go pleśń. Dzięki niej zyskuje on zielonkawo-niebieskie żyłki oraz specyficzny smak i zapach.

Ser i owoce – połączenie pierwsza klasa!

Już dawno odkryto, że ten jedyny w swoim rodzaju smak znakomicie łączy się z produktami słodkimi i soczystymi. Dziś serwowanie serów z owocami to w zasadzie sprawdzona klasyka kulinarna. Mimo wszystko, w naszym kraju jest ona stosowana od niedawna.

Na szczęście coraz więcej osób nie boi się kulinarnych eksperymentów, co skutkuje łączeniem winogron i gruszek również z tradycyjnymi wyrobami serowymi prosto z Polski. Idealnym wyborem może być na przykład swojski ser koryciński, ale znakomicie sprawdzają się także słone sery kozie.

Jakie dobrać owoce?

Na szczęście zarówno w Polsce, jak i w tradycyjnych polskiej kuchni owoce są używane od zawsze, a ich smak jest naturalny, świeży i swojski. Dlatego sery łączone z polskimi śliwkami czy gruszkami będą prawdziwym mistrzostwem świata i efektownym zakończeniem każdego posiłku. Alternatywą mogą być winogrona albo (w sezonie) truskawki.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ